niedziela, 6 listopada 2016

Od Xavier'a CD Erin

Udałem się na lekcje. Były nudne, jak zwykle. Dłużyły się niemiłosiernie. Gdy wreszcie skończyła się ostatnia lekcja, historia magii, wszyscy wybiegli z klasy i udali się do swoich pokojów. Szybko przebrałem się i pobiegłem na obiad. Stoły uginały się od pyszności. Zostało tylko kilka wolnych miejsc. Pospiesznie zająłem jedno z nich. Nałożyłem sobie pieczone ziemniaki i boczek. Pychota. Już miałem zabrać się za jedzenie gdy usłyszałem pytanie:
- Mogę tu usiąść?
Odwróciłem się. Zobaczyłem Erin. Uśmiechnąłem się serdecznie i powiedziałem.
- Tak, siadaj.
Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie z wdzięcznością. Nałożyła sobie obiad i zaczęła jeść. Ja z resztą zrobiłem to samo. Zjadłem wszystko w mgnieniu oka.
- I jak się czujesz? - zapytałem kierując wzrok na Erin.

<Erin?>

Od Debbry CD Gabriel'a

Obudziłam się wcześnie. Dokładniej obudził mnie Fire, wbijając pazury w moją stopę.
- Auć! - syknęłam. - Już wstaję.
Przebrałam się szybko w mundurek i wyszłam na boisko od Quidditch'a. Usiadłam na murawie i puściłam Fire'a. Przez jakieś czas przyglądałam się lotowi mojej sowy. Przerwała to wrzawa. Spojrzałam się w stronę, z której dochodziła. Zauważyłam zbliżających się w moją stronę graczy Quidditch'a. Szybko poszłam na samą górę trybun i przycupnęłam w rogu mając nadzieję, że nikt mnie nie zauważy, a przynajmniej nie będzie zwracał na mnie uwagi. Zagwizdałam. Fire błyskawicznie znalazł się na moim ramieniu. Grali dosyć dobrze. Trening szybko się skończył. Nie mając nic do roboty postanowiłam opuścić boisko. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Hej! Uważaj jak chodzisz - powiedziałam z delikatnym oburzeniem.
- Wybacz - odparł i pomógł mi wstać.
- Jestem Debbra - podałam mu rękę.

<Gabriel?>

poniedziałek, 31 października 2016

Od Erin CD Christiana

Nienawidziłam, gdy ktoś tak do mnie mówił. To było ohydne i miałam ochotę użyć jakiegoś zaklęcia, aby chociaż przez długą chwilę pocierpiał w męczarniach. Ale to było zakazane. Jedynie się zarumieniłam i zaprzeczałam, chociaż w głębi siebie zaczynałam drżeć. Ostatnie zdanie wypowiedział w taki sposób, jakby miał mnie przelecieć za jakiś czas, może nawet i nie długo. A ja wiedziałam, że się nigdy na to nie zgodzę. Zmarszczyłam brwi gdy chciał odejść. Podbiegłam do niego i zagrodziłam mu drogę.
- Nawet nie odszedłem, a ty już nie wytrzymujesz beze mnie? - ciągle to samo...
- Przestań - warknęłam zdenerwowana. - Nie mam zamiaru mieć z tobą nic wspólnego... - przerwał mi.
- Ale chcesz - nachylił się delikatnie, a ja odsunęłam się o krok do tyłu. Postanowiłam nie kontynuować tego tematu, bo wiedziałam, że to nic mi nie da.
- Słuchaj, mam do ciebie sprawę - zaczęłam i nie pozwoliłam mu już dojść do słowa. Bardzo dobrze wiedziałam, że z chęcią mi przerwie i powie coś w swoim stylu, co mnie albo obrzydzi, albo zawstydzi. - Możesz zostawić moje sprawy i tamtych chłopaków w spokoju? - zapytałam prosto z mostu.
Podniósł brew do góry zdziwiony.
- Dlaczego? - dlaczego o to zapytał?
- Bo tak - ja sama nienawidziłam, gdy ktoś tak do mnie mówił, ale co miałam mu powiedzieć? Nie chciałam mu mówić prawdy, bo bałam się, że on im coś zrobi, a ja będę miała tylko gorzej.
- Nie ma "bo tak". Albo konkretny powód, albo nic z tego - zmarszczyłam brwi zniesmaczona. Miałam go już naprawdę dosyć. W ogóle po co zaczął ze mną gadać? Dlaczego nie mógł sobie wybrać kogoś innego do zabawy? Czy go to wszystko tak bardzo śmieszy, że on ma dobrą zabawę, a ja przesrane?
- Bo gdy ty zajmujesz się nimi, to ja mam gorzej - wytłumaczyłam w połowie. Zaśmiał się cicho i mi odmówił. Potem już odszedł, a ja nie wiedziałam co mogłabym teraz zrobić. Poszłam w przeciwnym kierunku. Nie zgodził się, tak więc za jakiś czas będą o mnie mówić dz*wka. Wtedy na pewno nie skończę tej szkoły, wrócę do normalnego świata i albo  wszystko rzucą, ale samą siebie rzucę w objęcia śmierci. W sumie ta druga opcja przepięknie brzmi...

<Christian?>

niedziela, 30 października 2016

Od Christiana CD Erin



Ćwiczyłem jeszcze dobre dwadzieścia minut nim wróciłem do dormitorium by się umyć oraz przebrać. Wszedłem pod prysznic i myłem się dłuższą chwilę, rozluźniałem mięśnie, oparłem się o kafelki, a gorąca woda spływała po moim ciele. Umyłem się i wyszedłem z kabiny, wytarłem oraz ubrałem się szubko. Przetarłem włosy ręcznikiem i spojrzałem w swoje odbicie w lustrze z lekkim uśmiechem. Umyłem zęby dziś chyba po raz trzeci, miałem na tym punkcie obsesje, zawsze musiały być białe i czyste. Gdy wyszedłem z łazienki od razu wyszedłem z dormitoria, przechadzałem się przez korytarze, wpadały na mnie dzieciaki z pierwszego roku co niezmiernie mnie wkurwiało!
- Brak szacunku! – mówiłem do nich, a te uciekały w popłochu, westchnąłem nawet nie przepraszają, tylko się czerwienią i od razu spierdalają. Niektóre nawet ci wyskoczą z tekstem, że ty nie uważasz, nienawidzę dzieci! Spiorunowałem jednego pierwszoroczniaka wzrokiem, a ten podszedł do mnie.
- Coś nie gra? – zapytał, jest czystej krwi. Tylko kurwa ja też.
- Ty – odpowiedziałem, a on uniósł jedną brew. Jak dzieci mogą mnie wkurwiać.
- Ja? – zapytał oburzony.
- Nie kurwa święty Mikołaj, no tak nadal w niego wierzysz, uświadomię Cię, nie ma go. Jest za to diabeł, a jeśli będziesz do mnie się tak odzywał to zobaczyć co ten diabeł potrafi – powiedziałem i uśmiechnąłem się do niego miło, zniszczyłem mu fryzurę i poklepałem go po policzku odchodząc.
- Christian! – usłyszałem, odwróciłem się, w moim kierunku biegła Erin.
- No no… spodziewałem się, że tęskniłaś, ale by biec w moje ramiona? – zapytałem z uśmiechem, a ona wywróciła oczami i zatrzymała się obok mnie.
- Nie chce Cię przytulać – powiedziała i zarumieniła się.
- Właśnie to jest w tobie najlepsze. Nie chcesz mnie, inne rzucają się w moje ramiona – uśmiechnąłem się lekko.
- Chce czegoś innego – powiedziała.
- Hoho… zadziwiasz mnie – rzekłem.
- Nie tego… - była coraz bardziej czerwona. Zrobiłem krok w jej stronę.
- Księżniczko nawet bym tobie tego nie zrobił, nie pora jeszcze na ciebie – powiedziałem i odszedłem.

Erin? Wiesz, że on się nie zgodzi xD

sobota, 29 października 2016

Od Gabriel'a

Była sobota, co tydzień miałem trening, ale tym razem zaspałem. Ubrałem się w pośpiechu i wybiegłem z dormitorium, żeby szybciej trafić na stadion do Quidditcha pobiegłem tajnymi przejściami, które odkryłem na pierwszym roku, po góra pięciu minutach wbiegłem do szatni, rzuciłem torbę i ruszyłem do przejścia.
- Van Alen! Spóźniłeś się. - krzyknęła z góry Madeline.
- Wiem, wiem. - odpowiedziałem wzbijając się w powietrze. - Zaspałem Mad, nie gniewaj się. - mruknąłem i zająłem pozycję. Dziewczyna rozpoczęła rozgrzewkę, a potem rozwodziła się nad taktyką, którą mamy zastosować podczas jutrzejszego meczu z Gryfonami, dobrze wiedziałem, że mamy lepszy skład, ale zawsze lepiej mieć coś w zanadrzu. Wysłuchałem jej, a potem kazała nam wrócić na pozycje i zagraliśmy tak dla przyjemności, lekko zmęczeni wróciliśmy do szatni, zabrałem swoje rzeczy i wracałem tym razem normalnie przez błonia, zamyślony wpadłem chyba na kogoś, nie bardzo wiedząc o co chodzi spojrzałem w dół, a przede mną leżała mała wątła postać.
- Hej! Uważaj jak chodzisz. - powiedziała, po czym wywnioskowałem, iż to dziewczyna, bo najwidoczniej mój wzrok odmawiał posłuszeństwa, ponieważ za pierwszym razem nie zarejestrował w ogóle żadnej osoby.
- Wybacz. - odparłem i pomogłem jej wstać.


Someone? :)

poniedziałek, 24 października 2016

UWAGA!

Oficjalnie postanawiam wziąć się poważnie za bloga. Razem z powrotem wprowadzam kilka zmian. Jak już pewnie zauważyliście jest nowy szablon. Mam nadzieję, że wszystkim przypadnie on do gustu. Do tego zaszły małe zmiany w kartach z postaciami.
Jednak najważniejszy element jeszcze przed nami. SELEKCJA. Każdy z osobna dostanie jeszcze wiadomość o tym. Głównie będzie to polegało na tym, że trzeba będzie potwierdzić to czy chce się przynależeć do bloga, a następnie napisać przynajmniej jedno opowiadanie w przeciągu dwóch tygodni. Osoby, które nie spełnią tych dwóch warunków bądź po prostu  będą chciały odejść zostaną usunięci z listy członków. Czas jest do 06.11.
Osoby, które jeszcze nie odpowiedziały:
Hayden Quinn, Karina Stevans, Beck Gilles, Christian Salvadore, Gabriel van Alen, Pasco LangdomAris Úlfurdóttir, Erin Hirata, Susan Gomez, Xavier Quintrell, Aiden Solberg, Debbra Cadwallader
(nazwiska osób, które zostają będą skreślone)
Osoby, które jeszcze nie napisały opowiadania w związku z selekcją:
- Hayden Quinn
- Karina Stevans
- Beck Gilles
- Christian Salvadore
- Gabriel van Alen
- Pasco Langdom
Aris Úlfurdóttir
- Erin Hirata
- Susan Gomez
- Xavier Quintrell
- Aiden Solberg
- Debbra Cadwallader
(Po napisaniu opowiadania dana osoba zostanie wykreślona z listy)
(jeżeli ktoś odchodzi zostanie z list całkowicie usunięty)

P.S. Na blogu nadal trwają zmiany.
~Tiago

piątek, 19 sierpnia 2016

Od Erin CD Christiana

Dlaczego ja go muszę spotykać na każdym kroku? Gdy tylko go zauważyłam, postałam parę sekund przyglądając się jego mięśniom, które w jakiś sposób mnie przerażały, a po naszym wzrokowym spotkaniu szybko się odwróciłam i zaczęłam wracać do Hogwartu. Nigdzie nie mogłam byś sama. Nigdzie. W pokoju, a nawet w Zakazanym Lesie. A ten las to już lekka przesada. No ale w końcu jeśli takie strachajło jak ja tu przychodzi, to co się dziwić?
Po drodze jedyne co spotkałam to pająki. Pięć czy sześć. Każde z nich wisiało na drzewie, tylko jeden miał porę obiadową, gdyż żywił się jakimś owadem, chyba muchą, która wpadła w jego sieć. Dosyć szybko zniknęłam z tego lasu i tylko przez ten czas, gdy byłam w jego wnętrzu i kierowałam się szkoły, mogłam być sama. Bo gdzie by indziej pójść? Jest jeszcze stara łazienka dziewczyn, gdzie czasem zawyje sobie Marta. To tyle, ale czy tam mogę być sama? Tak jeszcze w każdej chwili może ktoś wejść i koniec.
Przeszłam przez miasteczko, nie zaglądając do żadnego sklepu. Nawet nie spoglądając na szyby, za którymi wisiały klatki z sowami, różdżki, miotły, czy słodkości. Szłam wpatrzona w ziemię, w swoje stopy. Ludzie musieli mnie omijać, chociaż i tak parę razy dostała w ramię, a potem usłyszałam przekleństwa i wyzwiska kierowane w moją stronę. Ale i tak nie podniosłam głowy, nie zwracałam na nikogo uwagi. I zanim się obejrzałam, stanęłam przed wejściem do Hogwartu. Weszłam do środka i kierowałam się korytarzem do swojego pokoju, gdzie miałam zamiar zostać do końca dnia. Zapewne pół przesypiając. Ale coś, a raczej ktoś mi na to nie pozwolił. Znowu. A kim był ten ktosiek? Oczywiście przyjaciel Carter'a, który przydusił mnie do ściany, gdy nikogo nie było na korytarzu. Wziął mnie za koszulę, podniósł i przycisnął do ściany. Uderzyłam lekko o nią głową, przez co poczułam ból w potylicy, ale bardziej się przejęłam nim. Patrzył na mnie z nienawiścią, jakby chciał mnie właśnie zabić.
- Czego chcesz? - wydusiłam jakoś z siebie te słowa.
- Masz odwołać tego twojego ochroniarza - mówił przez zaciśnięte zęby.
- Chodzi ci o Christiana? - pokiwał głowa, a ja mu wytłumaczyłam, że on nie jest nawet moim znajomym. Że go nie znam i nie chce znać. Ale on tylko mnie mocniej przydusił, przez co traciłam pomału powietrze.
- Omal nie udusił mojego przyjaciela - ta... teraz wiem jak się czuł, gdy omal go nie udusił.
- Nie mam z nic nic wspólnego. Puść mnie - mój głos był cichy, traciłam powietrze, ale jego jednak to nie obchodziło.
- Jasne - i wręcz rzucił mną o ziemię.
Przejechałam z dwa metry do tyłu, ślizgając się na posadzkach i czując nie tylko ból głowy, ale też nabierając powietrze, jakby było ono moim ostatnim. Złapałam się za szyję, by ją lekko pomasować. Oddychałam otwartymi ustami, gdyż nosem mi nie starczyło tchu.
- Jeśli jeszcze raz on do nas podskoczy, wszyscy się dowiedzą, jaką jesteś dzi*ką - spojrzałam na niego ze strachem.
Patrzył na mnie jeszcze chwilę jakby z obrzydzeniem, po czym odszedł ode mnie w jakimś tam kierunku. Siedziałam na ziemi dobrą chwilę, aż się nie podniosłam i nie kontynuowałam swojego dawnego czynu, który został przerwany przez rozzłoszczonego chłopaka. I co miałam teraz zrobić? Byłam rozdarta. Bolało mnie to, że bez żadnych podstaw mnie za taką uważają. Chyba, że któryś dowiedział się prawdy, ale jakim cudem? A może... odgoniłam szybko od siebie te myśli. Co miałam do jasnej cholery zrobić? Kazać temu chłopakowi, dla którego jestem tak zwaną księżniczką, aby ich zostawił? A żyć dalej przez nich w strachu? I tak nie miałam wyboru. Z jak i bez Christiana moja sytuacja si nie polepszy, może jedynie się pogorszyć.
Podjęłam decyzję. Zawróciłam się i zamiast iść w stronę pokoju, wracałam do zakazanego lasu. Miałam tylko nadzieję, ze chłopak tam dalej ćwiczy. Nie chciałam z nim rozmawiać za wszelką cenę, ale jak mam mu powiedzieć, aby zostawił mnie, Carter'a i moje sprawy z Hogwartem w spokoju? Przez liścik? To nie w moim stylu. Musiałam to załatwić po swojemu. Ta... czyli z nim... pogadać.

<Christian?>

Szablon

Szablon ten jest autorstwa Jill ze strony Zaczarowane Szablony. Przepraszam, że nie wpisałem się na listę pobierających jednak nie mogłem jej nigdzie znaleźć. Jeżeli przeszkadza ci to, że użyłem twojego szablonu to szczerze przepraszam i mogę go zmienić.
Link do bloga Zaczarowane Szablony

Popularne posty